Subiektywnym okiem, głównie o muzyce, ale także o wszystkim innym, o czym warto wiedzieć ...
Kategorie: Wszystkie | Alternatywa | Festiwal | Koncert | Rock | felieton | film | ksiazka
RSS
poniedziałek, 14 grudnia 2009
Reaktywacja vol. 2

Parę minut temu z ciekawości zalogowałem się na swój profil blox.pl, aby sprawdzić, czy w ogóle blog jest jeszcze przez kogokolwiek odwiedzany. Jakież było moje zdziwienie, gdy okazało się, że przez 13 dni grudnia (tych 3 godzin 14 grudnia nie liczę) licznik wskazał na 307 wejść, co daje średnio prawie 24 wejścia dziennie, czyli jedna odsłona na godzinę. "Hm, całkiem niegłupi wynik" - pomyślałem. "Może by tak jeszcze raz spróbować pobawić się w pisanie tekstów?". 13 grudnia minęło dokładnie 5 miesięcy od ostatniego wpisu i przyznam się, że ten niemały kawałek czasu bardzo szybko mi "zleciał".

Parę razy miałem ochotę wznowić działalność i jednak publikować tutaj wpisy, jednak ochota mi szybko przechodziła lub inne, ważniejsze zajęcia skutecznie mi to uniemożliwiały. Nie wiem jak będzie teraz, tę notkę traktuje jako wstęp i zachętę do dalszego pisania, ale nie mogę niestety zagwarantować regularności w dodawaniu wpisów. Obowiązki studenckie, wbrew pozorom, dość skutecznie mnie przytłaczają, jednak powoli zbliża się okres świąteczny, parę dni wolnych (od zajęć, lecz nie od nauki) i stwierdziłem, że zaryzykuję i postaram się coś "naskrobać". Jako pierwszy tekst po przerwie spróbuję opisać koncerty Myslovitz, które odbędą się w Stodole, 15 i 16 grudnia. Dość długo czekałem na przyjazd mojej ulubionej polskiej formacji i tak teraz sobie myślę, że to też mógł być czynnik motywujący mnie do powrotu tutaj.

 

Ciekaw jestem, czy zagląda tu ktoś jeszcze z czytelników, którzy trafili tutaj śledząć starsze wpisy. Jest ktoś jeszcze taki? :p

 

02:36, grinden1
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 13 lipca 2009
Reaktywacja!

Tak wiem, jest już lipiec. A lipiec jest po czerwcu, a ja zarzekałem się, że zobaczycie mnie już w pierwszym miesiącu wakacji. Miałem taki plan, ale czerwiec mi minął po prostu błyskawicznie, miałem przejściowe problemy z komputerem, potem z Internetem a ostatnio moją głowę zaprzątały tylko myśli związane z rekrutacją na studia. Nie wiem czy mnie czyta jakiś student Politechniki Warszawskiej, ale jeśli tak to pozdrawiam, bo od października również nim będę :P Przez te poł roku trochę się działo w muzycznym światku, parę płyt "przyszło na świat", niektórzy niestety z niego odeszli, minął Heineken Open'er (na którym mnie zresztą niestety nie było, czego baardzo żaluje - ale za rok nie odpuszczam!) a i parę koncertów gwiazd, których do tej pory w Polsce próźno było szukać, zostało zapowiedzianych. Zastanawiam się od czego by zacząć, bo jest parę wydawnictw, które chciałbym zrecenzować i opisać wrażenia jakie na mnie wywarły, a ostatnio parę płyt mnie poruszyło. W związku z ogromnym zapasem czasu, którym dysponuje (najdłuższe wakacje w życiu) postaram się opisać wszystko po kolei. Stopniowo, myślę, że codziennie coś nowego będzie się ukazywało. Dalej nie jestem pewien, czy ktoś tak stale mnie czyta - mam statystyki odwiedzania bloga, jednak można powiedzieć, że to nie jest odzwierciedlenie - bo wielu ludzi wpada tu na chwilę i przypadkiem, przez panel bloxa z boku strony. Także narazie tę wiadomość należy potraktować jako swoiste przywitanie i jednocześnie zapowiedź, że w miarę możliwości będę starał się uzupełniać tu na bieżąco. Jeśli dorobię się jednego stałego czytelnika to będę miał motywację, aby pisać regularnie i coraz lepiej.

Może żeby zachęcic ewentualnie do zaglądania tutaj, to zapowiem, że mam nadzieję zrecenzować płyty: Flunk, Placebo, M83, Crystal Castles, Mikromusic, La Roux, Morcheeba, Gabi Kulki, Kasabian oraz The Car is on Fire. Mam nadzieję, że niektórych Ci wykonawcy zaintrygują czy zainteresują i wpadną zoabczyć co ja sądze o ich najnowszych wydawnictwach.

Pozdrawiam i miłych wakacji oraz urlopów życzę :)

 

22:23, grinden1
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 19 lutego 2009
Zawieszenie Bloga

Trochę ciężko mi pisać te słowa bo zawiodłem. Zawiodłem siebie, innych trochę w mniejszym stopniu, ale chyba przede wszystkim siebie. I kiepsko się z tym czuję, jednak wiem, że jest to jedyna słuszna decyzja jaką mogę podjąć.

Otóż jak sam tytuł wskazuje, działalność bloga jest zawieszona (no chyba, że znajdzie się ktoś chętny, komu nie chce zakładać sobie bloga i go pielęgnować, a chciałby czasem swoje jedno czy dwa zdanie wyrazić na jakiś temat związany z blogiem). Zawieszona nie znaczy zamknięta. Otóż planuję powrócić tutaj (bo jaki rodzic porzuca swoje dziecko, w dodatku jedyne?), jednak nastąpi to nie wcześniej niż połowa maja, a może i czerwca. 

Nie chcę się tutaj rozwodzić nad przyczynami bo główny powód jest bardzo prosty o ile nie banalny - brak czasu. W najbliższych miesiącach zamierzam skupić się na nauce, aby zdać egzamin dojrzałości jak najlepiej - w końcu jest to moja przepustka na studia - a przez najbliższe 5 lat chce się uczyć wyłącznie dla przyjemności (pewnie ktoś zapyta czy tak się da? - otóż tak xD ), a nie jak to miało miejse w ostatnich latach w większości przypadków - z przymusu. 

Ano, chyba, że znajdzie się chętny, tak jak napisałem o tym wyżej. Chętnie udzielę dostęp, o ile kandydat będzie prezentował w miarę sensowny poziom opanowania języka polskiego w piśmie, resztę można uzgodnić :) Uczciwie jednak przyznam, że nawet nie łudzę się, że ktoś taki się znajdzie.

W sumie pewnie dla ludzkości ten czas przerwy duża stratą nie będzie - nie wiem czy dorobiłem się chociażby jednego stałego czytelnika - a jeśli tak to chętnie dla niego powrócę : )

Do zobaczenia w czerwcu! 

 

14:47, grinden1
Link Komentarze (3) »
sobota, 24 stycznia 2009
Połącz kropki z Afro Kolektywem

Jeszcze w tamtym roku nigdy bym nie powiedział, że ukaże się tutaj recenzja płyty hip hopowej. Jakby mi ktoś powiedział, że tak będzie to nigdy bym mu nie wierzył, a może nawet i wyśmiał. A jednak, dzisiaj taka recenzja jest i, co więcej, taki hip hop jaki prezentuje Afrojax i spółka to ja popieram i kupuje. Wielu "ziomków z osiedla", czyli prawdziwych znaFFców HH nie uzna Afro Kolektywu jako godnych wykonawców hip hopu, ale to już ich problem, bo nie wiedzą co tracą.

Zacznę może od tego, że płyta w nietórych miejscach, jak to hh, ocieka wręcz seksualnością (nie wiem czemu, ale przypomina mi się pewna Maria..:)) i wulgaryzmami, a wiem, że niektózy są mocno na to uczuleni. Ja też za tym nie przepadam, co jak co, ale w muzyce wulgarne słowa jakoś psują nastrój i klimat, jednak w tym wypadku chyba będe musiał rozgrzeszyć panów z Afro Kolektywu. 

Płytę otwiera piosenka, o trochę masochistycznym tytule :) "Chciałbym byc zagłaskany na śmierć (Seksualna czekolada II)". Pierwsze 50 sekund pełni chyba rolę prologu, który zapowiada całą płytę, a w zasadzie jej zawartość. PO tym niecałym, minutowym występie wchodzi ładny saksofon, i trochę bluźnierczy tekst, gdzie Afrojax (wokalista) wyminiany jest tuż obok trzech osób boskich. Gdy usłyszałem to pierwszy raz, poczułem się lekko zdegustowany, jednak po wysłuchaniu całej płyty wiedziałem juz, że chodziło mu o zupełnie inny sens. Utwór ten, jak mniemam po podtytule jest kontynuacją "Seksualnej czekolady", która była protestem w sprawie komercjalizacji hip hopu. Piosenka była naprawdę świetna, i kontynaucja chyba nie udźwignie już legendy pierwszej części. Nastepnie jest singlowy "Przepraszam", który po prostu rozwalił mnie tekstem, muzycznie jest szybko i dobrze, piosenka zapowiada się już super, jednak po pierwszym refrenie wchodzi pani Miśkiewicz ze swoim "para para pa pa" i ... psuje cały klimat. Nie mieli pomysłu jakzrobić chwilę przerwy między refrenem a nowa zwrotką ? Wybrali jeden z gorszych pomysłów, a szkoda... Mimo wszystko lubię tę piosenkę, jako pierwsza zapadła mi w pamięć z całej płyty. Jako trzecia wchodzi "Mężczyźni są odrażająco brudni i źli", piosenka, która zachęciła mnie do głębszego przesłuchania "Kropek". Umieszczona została na, wydanej przez Polskie Radio, płycie "Offsesje", na której znalazły się praktycznie dwie wersje tego utworu - jedna jako owoc współpracy Much i Afrojaxa - padłem jak w połowie "Zapachu wrzątku" wchodzi tekst "Mężczyzn". Padłem z wrażenia, zapomniałbym dodać. Wszystko się świetnie zgrało, i tak powstała jedna z najlepszych piosenek, które dano mi było usłyszeć ostatnimi czasy. Nie mogło też zabraknąć drugiej wersji - tej, która jest także na "Połącz Kropki". I tutaj już to nie wypada wszystko tak fajnie jak z poznańskimi Muchami, jednak nie można powiedzieć, że piosenka jest zła, a refren "W dniu, w którym dojrzejesz biologicznie .. spotkaj się ze mną w bocznej uliczce" powoduje uśmiech na twarzy i mimo swojej banalności coś w nim jest :). Potem mamy do czynienia z "999007", która powala tekstem (chociaż ten "kubeł na rzygi" był lekkim przegięciem) i .... niczym więcej. Owszem, ten saksofon jest naprawdę dobry, jednak mam wrażenie, że gdzieś już to widziałem ... "Łzy w uszach", której chyba nie rozumie, zmieniony przez sytnezatory (tak strzelam) głos w refrenie jest, delikatnie mówiąc, chybionym pomysłem, którego nie kupuje. Wita nas następnie "Bardzo miło z mojej strony", która zaczyna się radonsym wstępem, żeby przejść w naprawdę banalny tekst, który polega na przekręcaniu faktów i odwracaniu rzeczywistości tak jak "Gandhi kupował czołgi od ruskich, a Bill Gates ma na koncie zero". Dobrze, że refren ratuje lekko piosenkę, bo tym razem pani Miśkiewicz jest potrzebna i dobrze wykonuje swoją robotę, w przeciwieństwie do "Przepraszam..". "Najlepszy informatyk w mieście" umie nacisnąć "ignrouj" i "akceptuj" jednocześnie, "nie wie nic i nie chce wiedzieć nic", a opowiada o tym w bardzo miły dla ucha sposób. Następnie jest piosenka, która zaczyna się autoprezentacją Afrojaxa. Zapewnia nas on potem, że "Mozart pisał 200 lat temu bez skreśleń". Plus za te skrzypce zaczynające się po pierwszych refrenie, które towarzyszą nam do końca. Tekst jednak nie powala, potem jest o stereotypach nacjowych, takie tam, ogólnie nic specjalnego. Są na tej płycie lepsze piosenki. Po lekkim rozczroawniu Mozartem wita nas genialny po prostu wstęp gitarowy, która bardzo mocno kojarzy mi się z The Car is on Fire, co się chyba lekko wyklucza? :). Mimo swojej obco brzmiącej nazwy "Warschau Breslau Sstettin", śpiewana wspólnie z Łoną i Roszją jest dobra, ale tylko do "solówki" tej drugiej. Świetny tekst, świetny refren i niestety, NIEświetny rosyjski język od Roszji, który miał tutaj się chyba kontrastować z niemieckim tytułem, nie wiem. Nie był to niestety najlepszy pomysł, a szkoda, bo reszta utworu jest G E Nialna. Przedostatnia piosenka, "Będę bić was mocno i długo" opowiada po prostu o życiu. Ale w całkiem inteligenty i wyszukany sposób, z kojącym refrenem A. Stanisławskiej. Świetny tekst, dobra muzyka, Afrojax i spółka chyba zapowiadają tym utowrem, że to jeszcze nie koniec kontaktu jego ze słuchaczami - i ja mu całkowicie wierzę. Kończy płytę niespełna 3-minutowy "misz-masz", tytułowy "Połącz kropki", który trochę namawia słuchacza do zabawy i połączenia tego wszystkiego w jedną całość. Świetne podsumowanie całej płyty, swoisty epilog, naprawdę klasa.

Podsumowując, taki rodzaj hip hopu, który określam jako "inteligetny" to ja kupuje całymi garściami i w każdych ilościach. Jest ciekawie, tekstowo i jazzowo, a ja namawiam Cię - weź ołówek w garść i po prostu Połącz Kropki. Bo co innego zostaje?

środa, 21 stycznia 2009
Muzyczny rok w Polsce

I kolejne podsumowanie 2008 roku. Zaraz? Podsumowanie po 20 dniach stycznia? Aby nie przesadzam ? Już wyjaśniam. Pomysł na ten wpis zrodził się jeszcze w starym roku, realizacja miała przypaść na początkowe dni stycznia, jednak nie mogłem się bardzo zebrać, i to się powoli odwlekało aż do teraz. Dla jednych może to będzie lekko bezsensowne, dla innych wręcz przeciwnie, a dla pozostałych po prostu nudne, jak większość pozostałych wpisów.

Jednak chciałbym zauważyć zmieniający się trend i postrzeganie Polski przez zagranicznych i znanych artystów, a także o polskim rynku fonograficznym. Zacznijmy może od tej pierwszej kwestii. Jeszcze dobrych kilka lat temu koncertów światowych gwiazd było u nas jak na lekarstwo - dwa, może trzy raz w roku, o festiwalach nie wspominając. Od kilku dobrych lat to się zmienia - artyśći (a raczej ich menadżerowie) obudzili się, że przecież Polska nie jest już za Żelazną Kurtyną, ba, należy nawet do NATO i UE. Co więcej jest to doskonały rynek wschodni, jeszcze nie do końca ukształtowany. I tak, ten miniony, 2008 rok obfitował w liczne wydarzenia, w których każdy znalazł coś dla siebie. Nie będę może wszystkiego wymieniał po kolei, bo to by zajęło dość sporo czasu, ale przypomnę ważniejszych i co sławniejszych artystów: Santana, Metallica, Rihanna(no co?), N. Furtado, Iron Maiden, The Cure, PJ Harvey, czy w ostatnich dniach Woody Allen ze swoim zespołem. Ponadto coraz większe festiwale jazzowe, które cieszą się sporą popularnością oraz masa festiwali - Open'er, Jarocin, Węgorzewo, czy nawet popowy Coke, na którym w tym roku kichę zwalił Timbaland. Robi wrażenie ? Ano właśnie, jednak nie jesteśmy tacy na uboczu całkiem :). Fajnie, że to wszystko idzie ku lepszemu i nie trzeba już tak często jeździć do Pragi czy Berlina na koncert ulubionego wykonawcy, chociaż przyznam, że np w przypadku Coldplay czy Madonny to są wciąż jedyne pozostające opcje... Co do drugiego tematu - bardzo mnie cieszy jaki by nie był, ale jednak, rozwój naszego rodzimego rynku fonograficznego. Inną kwestią jest to, że ludzie nie kupują płyt, ale wydawcy próbują to zmienić - m. in. akcjami "Zagraniczna płyta - polska cena", gdzie nie trzeba już płacić pół stówki za krążek światowego wykonawcy. Sami artyści też próbują wzbogacić swoje wydawnictwa - tak jak to miało miejsce np z płytą "Tesla" zespołu Silver Rocket (patrz top10 polskich płyt 2008), gdzie wydanie było naprawdę bardzo fajne i raczej niestandardowe.

Drugim zjawiskiem, który chciałbym podkreślić jest chyba powolna zmiana gustu społeczeństwa. Tak owszem, na listach królował Feel, i dobra, zgoda, najambitniejsze w świecie to to nie jest, ale ! tutaj uwaga: da się tego posłuchać, a czasem nawet pogibać w rytm. Krzywicie się ? To przypomnijcie sobie jeszcze parę lat temu o Ich Troje, Mandarynie czy niedawnej pani Gosi z pieprzykiem, który schował się ze wstydu .. Poza tym cieszył fakt, że w rankingach sprzedaży OLiS całkiem wysokie miejsca zajmowały takie płyty takich wykonawców jak Nosowska, Hey,  Metallica, Czesław Śpiewa, T.Love (ok, na siłę, ale jednak !), Coma, Kazika czy Guns'n'Roses. Owszem, są również składanki i sporo medialnego popu, jednak to idzie ku lepszemu. Zauważyłem też, że sporo młodych, polskich artystów po nagraniu jednej, dobrej piosenki zostają zauważone i wydają płyty - i bardzo dobrze. Jeszcze parę lat temu jak nie miało się taty/wujka/brata/kumpla w wytwórni to można było co jedynie grać w swojej rodzinnej mieścinie. A teraz brawa, szczególnie dla polskiego radia za promowanie młodych, nowych i obiecujących wykonawców - takie płyty jak Offensywa czy Offsesje też są potrzebne, ba one są naprawdę dobre. Ten 2008 rok był, moim zdaniem, rokiem udanym, może nie aż tak jak 2007, ale jednak. Miałem naprawdę spore trudności w wytypowaniu pierwszej dziesiątki, ale nie miałem problemu z kandydatami - bo ich było zdecydowanie więcej. Świetny powrót Pustek i CKOD, debiut Czesia i Rentona, czy wyżej wspomniane Offensywy to płyty, do których wiem, że będe wracał. Dodatkowo zapomniałem jeszcze uwzględnić świetnej płyty z nurtu, którego nie słucham, a na który się skusiłem i nie żałuję (ale to ciicho sza, niedługo się okaże o czym mówię).

Oby, ten 2009 rok był rokiem jeszcze lepszym, taką mam nadzieję. Bardzo mnie ucieszyła wiadomość o wznowieniu działalności przez Myslovitz - i ich płyta chyba będzie przeze mnie najbardziej oczekiwaną płytą roku. Wracają świetne "Muchy", może Hey coś nagra, Wilki pewnie wypuszczą płytę Unplugged w współpracy z MTV, bo niedługo koncert (ciekawe jak im to wyjdzie), może powróci pare mniej znanych zespołów, które już jakiś czas milczą, np Happy Pills niedawno reaktywowane, Kombajn do zbierania... no zobaczymy. Osobiście, ten rok wspomniam bardzo ambiwalentnie - pierwsza połowa była świetna, jednak od połowy lipca zaczął się ostry zakręt, który powoli wychodzi na prostą. I oby tak po prostemu było jak najdłużej. A 2009 będzie przełomem, a w zasadzie już jest. Matura, najdłuższe wakacje w życiu, potem studia, nowe miasto, warunki, ludzie .. Nie powiem, że się nie boję w jakimś stopniu, jednak mam nadzieję, że wszystko się ułoży, czego i wam, moi drodzy i mam nadzieję, coraz bardziej stali (chyba?) czytelnicy życzę :)

PS. chyba po raz pierwszy rozpisałem się troche osobiście, wiem, że trochę nie czas (3 tygodnie po, geez) ani miejsce (wszak mówiłem, że to nie będzie blog o codziennych sprawach) to jednak pozwoliłem sobie na mały odchylenie od stanu normalnego, mam nadzieję, że wybaczycie :)

wtorek, 13 stycznia 2009
Bloc Party - Intimacy

I zaczął się na mnie mścić ranking najlepszych płyt 2008 roku, w tym wypadku w wydaniu zagranicznym. Nie wiem jak to się stało, nie wiem czemu ani po co. Ale jakimś cudem przegapiłem najnowszą płytę brytyjskiego Bloc Party o kuszącym tytule "Intimacy". Wyszła jakoś w końcówce października ubiegłego roku i .... zawładnęła mną na kilka ładnych dni.

Zaczęło się od rekomendacji przez koleżankę piosenki kojarzącej mi się trochę z wszechobecnym katarem, a mianowicie "Flux" :). Odpaliłem, pierwsze 10 sekund i myśl "coś tu nie gra, aby na pewno to jest Bloc Party?". Sprawdzam, i rzeczywiście, nie myliłem się. Po wysłuchaniu przełącza mi się na "Your visits are getting shorter" I znowu "kurczę, co jest?". Czemu dziwiłem się, czy to aby na pewno chłopaki z Essex? Otóż to chyba jakaś moda, bo The Killers zrobili bardzo podobnie z dużo bardziej marnym skutkiem - także zapragnęli trochę poeksperymentować z rytmami kojarzącymi się bardziej z tańcem i disco, a mniej z rockiem czy gitarami. Czasem są całe wstawki, czasem poprzeplatane z gitarami, różnie. I pewnie dlatego spotkałem się z paroma recenzjami, gdzie słowem-kluczem było "nierówna". Owszem - zespół nie chciał chyba "iść na całość" i całkowicie zmieniać styl, dlatego też dał parę piosenek w stylu, do któego zostaliśmy już przyzwyczajeni takimi piosenkami jak "Banquet". Tak brzmi m. in. "Letter to my son" czy "Trojan Horse". To co dla innych recenzentów było minusem - czyli to odejście lekko w elementy elektroncizno-taneczne dla mnie jest plusem - bo wyszło to im świetnie. "Better than Heaven", które na upartego jeszcze w mniejszym stopniu ma wpływy elektroniczne, ale już wyżej wymieniony "Flux""One month off" czy "Your visits.." mają naprawdę dużą zawartość "obcych" wpływów  Fakt faktem, że chłopcy w niektórych momentach trochę przeholowali - "Ares" jest kompletnie nietrafiony, ani muzycznie ani tekstowo, dla mnie robiony jakby trochę na siłę ... Dopiero po jakimś czasie przeczytałem, że pierwsyzm singlem był "Mercury", który już zapowiadał widmo zmian .... zmian na lepsze. I za to ich podziwiam - bo po co robić kolejną, taką samą, ocierającą się o britpop płytę, jeśli można trochę to wszystko odświeżyć i obejść z innej strony? Wielki plus, do tej pory pozostawali dla mnie trochę szarzy jak inne tego typu zespoły niczym się nie wyróżniając - jednak teraz wiem, że na myśl "Bloc Party" od razu skojarzenia będą w stylu "odwaga", "świeżość", "Intimacy".

Tak jak wspomniałem na wstępie - stałem się niejako własną ofiarą, nie uwzględniając w czas tej płytki. W tej chwili jak patrzę, myślę, że zajęła by w zestawieniu minimum 5 miejsce, o ile nie czwarte. Warto przesłuchać, żeby samemu się przekonać, jak się nie bać :) 

21:29, grinden1 , Rock
Link Komentarze (1) »
piątek, 09 stycznia 2009
Współpraca Nosowskiej z Osiecką

Szczerze mówiąc długo broniłem się przed tą płytą. Wyszla już dobre 2 miesiące temu, jednak dalej utrzymuje się na szczytach list najchętniej kupowanych płyt. Z jednej strony to mnie podkusiło - widocznie płytka dobra, skoro ludzie kupują, Osiecka w interpretacji Nosowskiej wyszła dobrze. Jednak z drugiej strony miałem opory - nie przepadam za tego rodzaju wydawnictwami, nie byłem do końca przekoanny czy płyta powstała z pobudek czysto ideowych, czy jednak czynnik ekonomiczny tez miał w tym swój udział ...

Czytając wywiad z wokalistką Hey w "Dzienniku" miałem wrażenie, że Nosowska trochę broniła się przed propozycją nagrania płyty z tekstami Osieckiej. Była zmeiszana, trochę nie bardzo chciała tego robić - może bała się trochę wtórności - przecież parę lat temu podobną płytę wydało Raz Dwa Trzy, dzięki czemu istniejąc bardziej w mediach. Pewnie dlatego Nosowska wybrała mniej znane piosenki Osieckiej, aby uniknąć porównań, ale i powtórzeń. Mimo wszystko jednak 3 piosenki się powtórzyły - "Uroda", "Uciekaj moje serce" oraz "Nim wstanie dzień". Jednak są to tak znane utowry, że nie mogło być ich zabraknąć na płycie. Szkoda tylko, że nie dane było usłyszeć nam "Miasteczka Belz" oraz "Kiedy mnie już nie będzie". Bardzo jestem ciekaw, jak to by wypadło w interpretacji Nosowskiej. Z pozostałych piosenek bardzo wyróżnia się "Na kulawej naszej barce" - nie tylko długością, ale i wykonaniem, które jest świetne, takie jak być powinno. "Kto tam u Ciebie jest" też jest genialne - nie wiem jakim cudem ta piosenka nie została wcześniej odryta - doceniła ją teżchyba sama Nosowska, bo został on niejako singlem, powstał do niej teledysk i c hyba ta piosenaka jest taką flagową piosenką tej płyty. I bardzo dobrze! Owszem, te 3 pozostałe, popularne utowry powtarzające się też mogą sie podobać, też może dlatego, że są już znane, jednak w pozostałe trzeba się wsłuchać i po prostu .. polubić albo i nie. Ten rodzaj muzyki jest rodzajem specyficznym - zarówno muzykę i teksty trzeba po prostu polubić, i wsłuchać się parę razy, żeby zrozumieć, co autor chciał nam przekazać. Nie każdy am cierpliwość, dlatego ciężko mi tą płytę ocenić. Powiem tak - wykonanie Raz Dwa Trzy bardziej mi przypadło do gustu - chociaż tam wybór piosenek mógłby byc lepszy. Ale Nosowska też ma swój urok - i poraz kolejny udowodniła, że jest w absolutnej polskiej czołówce, jeśli chodzi o wokalistki. A płyta się sprzedaje, więc też jakis cel został osiągniety - boję się tylko, że wytwórnie, inspirowane tym sukcesem, zechcą namawiać artystów do podobnych projektów.. Ale może się mylę .. Obym się mylił.

czwartek, 08 stycznia 2009
Offensywa DeLuxe - podsumowanie 2008 roku

Już jutro, tj. 9 stycznia, o godzinie 22.00 na antenie radiowej Trójki jak zwykle zagości Piotr Stelmach, ze swoją flagową audycją pt "Offensywa". Jednak jutro będzie to niezwykłe wydanie - otóż jak co roku, w styczniu jest organizowana Offensywa DeLuxe - podsumowanie minionego roku pod względem "offowym".

Na koncercie omawiany jest poprzedni rok, festiwale, płyty, wydarzenia, osoby. Nie może oczywiście zabraknąć muzyki - w tym wypadku na żywo, dla publiczności zgromadzonej w studio przy Myśliwieckiej 3/5/7 oraz słuchaczy przy odbiornikach. W tym roku organizatorzy zaprosili zespół Pustki - autora jednej z najlepszych polskich płyt w minionym roku (w moim rankingu - miejsce 3), poznaniaków z Happy Pills, którzy wracają na scenę po 6 latach milczenia, oraz solowy projekt Piotra Maciejewskiego (znanego bardziej z zespołu Muchy - czekamy na płytę w 2009 roku!) pod szyldem Drivealone. Wedle zaopwiadającego spotu, usłyszanego w radiu, na miejscu będzie także Artur Rojek, który zapowie kolejną, 4 już edycję mysłowickiego Off Festivalu, i w co silnie wierzę - nową płytę Myslovitz : ). Do zobaczenia jutro o 22.00 na Myśliwieckiej !

PS. ostatnio nie dawałem przez parę dni żadnego znaku życia z powodów głównie czasowych, jednak mam już przyogotowane szkice kolejnych wpisów, w tym recenzje 2 płyt pominiętych przeze mnie w tamtym roku (jedna z nich jest świetna!) oraz kolejnego podsumowania poprzedniego roku i zapowiedzi tego, jednak to na dniach!

czwartek, 01 stycznia 2009
Podsumowanie zagranicznych płyt 2008 roku.

I kolejny ranking - tym razem płyty zagraniczne. Przyznam się szczerze, że jest mi trochę wstyd bo większość zespołów w tym zestawieniu jest znana i po części, trochę z konieczności komercyjna, a co za tym idzie, materiał zapewne nie jest do końca taki jaki sobie życzyli tego twórcy. Obiecuje w przyszłym roku się poprawić i odkrywać "nieodkryte" - twórców o których będzie jeszcze głośno. 1 miejsce chyba nikogo nie dziwi - zresztą parę wpisów temu zapowiadałem, że ta płyta będzie u mnie wysoko. No i jest : ) Bez zbędnych wstępów i rozwinięć zapraszam na ranking:

(aha - Coldplay jest dwa razy z prostego powodu - wydali dwie płyty, które moim zdaniem zasłużyły na te miejsca w pierwszej dziesiątce - jednak w sumie nie byłoby błędem "scalić" je w jedno i potraktować jako jedno wydawnictwo - ja jednak zrobiłem inaczej, bo dla mnie te płyty różnią się i to dość znacząco ) 

TOP 10 2008 Zagranica: 

10. Keane - Perfect Symmetry - z tego co się orientuje wygrała parę rankingów w Wielkiej Brytanii na płytę roku. Rzeczywiście - jest to płytka pełna radiowych hitów, prawie każda piosenka mogłaby z pwoodzeniem być grana w mediach a stałaby się hitem. Ja jakoś chyba się powoli uodparniam na takie zagrywki, i dla mnie Keane zamyka stawkę.

 

 

 

9. Kaiser Chiefs - Off with their heads - kolejny zespół, który po świetnym debiucie w tamtym roku (kto z nas nie śpiewał sobie przez jakiś czas "Ruby ruby ruby ruby"?) musiało udźwignąć jarzmo sukcesu - i po części chłopakom to wyszło, jednak nie aż tak jak za pierwszym razem. Mocna dziewiątka.

 

 

 

8. The Killers - Day and age - jedno z największych rozczarowań roku, obok "Viva la vida", ale nie znaczy to, że płyta jest kompletnie zła i niedobra. Panowie z Las Vegas obrali zmianę kursu, co chociażby pokazuje singiel "Human", który wywołał skrajne emocje. Taneczny styl Killersów może trochę dziwić, alepanowie chyba nie chcieli ryzykować na maxa (jak zrobił to Panic at the disco!) i zostawili parę piosenek w starym stylu - i dobrze.

 

 

 

7. Snow Patrol - A hundred milion suns - nowa płyta Snow Patrol - i tutaj bez żadnego eskperymentowania - zrobili ją totalnie w swoim stylu, jednak już bez takiej zadziorności jak na "Eyes open". Brakuje mi tu piosenki przewodniej, takiego lidera w stylu "Chasing Cars" co sprawiło że nie bardzo zapamiętałem "sto milionów słońc". Trochę zbyt bezbarwnie jak na wyższe miejsce.

 

 

 

6. Coldplay - Viva la Vida - i znowu rozczarowanie, chociaż nie dla wszystkich, Tutaj opinie są podzielone, rankingi sprzedaży i słuchaczy wywindowały "Vivę.." bardzo wysoko. A ja im dłużej jej słuchałem tym mniej się utwierdzałem w "świetności" tej płyty - owszem, trzyma poziom, do którego przyzwyczaił nas Coldplay, ale jak na tej rangi zespół to jest to zdecydowanie za mało. 

 

 

 

5. The Last Shadow Puppets - The age of the understatment - poboczny projekt Alexa Turnera, lidera objawienia poprzedniego roku - zespołu Arctic Monkeys, w którym uczestniczy również frontman The Rascals. Panowie serwują nam wycieczkę w otchłań lat 60-tych i 70-tych i ... bardzo im za to dziękujemy, ponieważ takich wypadów było do tej pory trochę za mało na rynku. Boję się, że panowie zostaną, jak ja to mówię, zabici przez stacje radiowe zbyt częstym graniem, ale oby tak się nie stało.

 

 

 

4. Coldplay - Prospekt's March - drugie wydawnictwo tegoroczne Coldplay'a - i moim zdaniem te piosenki zapowiadające się jako "odpady", które nie zmieściły się na pierwszej płycie są w w niektórych wypadkach lepsze od pierwzoru - oczywiście oprócz "porażki-eskperymentu" z Jay'em-Z. Najlepszym rozwiązaniem byłoby połączenie obu płyt - ale nie wiadomo jakie utwory by wyselekcjonowali panowie z Christem Martinem na czele, więc w sumie dobrze, że ta płytka też się pojawiła, bo, przynajmniej w moich oczach, poprawiła wizerunek zespołu i dała nadzieję na przyszłość :). O płycie szerzej można poczytać tutaj: http://grinmusic.blox.pl/2008/12/Coldplay-Prospekts-March.html

 

3. The Kooks - Konk - najniższe miejsce na podium przypadłom chłopakom z Brighton z ich drugim albumem o tajemniczym tytule "Konk". Muszę się przyznać szczerze, że trochę niechętnie podszedłem do tej płyty - było to spowodowane moim uprzedzeniem do "Kooksów". O ile pamiętam trochę za wcześnie skreśliłem ich za pierwszy album, który jakos nie przypadł mi do gustu - teraz jednak, po "Konku" wiem, że będę musiał ich sprawę rozpatrzyć raz jeszcze :)

 

 

2. Kings of Leon -Only by the night - grają od dłuższego czasu, to już ich czwarty (!) album, ale dopiero pierwszy szerzej znany, który przyniósł im chwałę (i pieniądze), głównie za sprawą hitowego singla "Sex on Fire", któryego stacje radiowe niemiłosiernie katowały, Jednak dla mnie główną siłą stanowi ich drugi wybór na singla czyli "Use somebody". Chociaż płyta jest momentami nierówna, to w pełni zasługuje na 2 miejsce, bo panowie z Tennesse wykonali kawał dobrej roboty.

 

 

1. Tv on the radio - Dear Science - no i mój absolutny faworyt, nad którym rozpływałem się parę tygodni temu - poczytać można o tym tutaj: http://grinmusic.blox.pl/2008/12/Telewizja-w-radiu-a-moze-odwrotnie.html Świeżość, świetne łączenie różnych stylów, i genialny głos Tunde Adebimbe sprawiły, że długo nie mogłem zapomnieć o tym wydawnictwie. W pełni zasłużone pierwsze miejsce - teraz może jakiś koncert w naszym pieknym kraju nad Wisłą? :) To był zdecydowanie rok tych paru nowojorczyków - czapki z głów !

23:05, grinden1 , Rock
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 30 grudnia 2008
Podsumowanie 2008 roku - płyty polskie.

Koniec roku, czas wszelkich podsumowań, nie mogło i u mnie takowych zabraknąć. Chociaż muszę powiedzieć, że trochę ciężko to ogarnąć, są one baardzo subiektywne, czasem nieadekwatne do rzeczywistości i powodują straszne wyrzuty sumienia - coś mogło być wyżej, coś innego zostało przecenione, a czasem czegoś w ogóle nie powinno być ... Pryznam się, że przy pisaniu tego trochę musiałem się zastanowić, poszperać i parę razy zmieniałem kolejność, szczególnie na podium, ale po kolei:

TOP 10 Polska 2008: (a właściwie 11)

(zacznę od końca, żeby nie zobaczyć top3 i nie patrzeć co jest niżej sklasyfikowane.. )

11. Ania Dąbrowska - "W spodnaich czy w sukience" - Tą panią chyba każdy kojarzy. Jej stała obecność na rynku pokazuje, że wcale nie trzeba być na podium telewizyjnego show, żeby zrobić "karierę". Bardzo poprawna płyta, stylizowana trochę na lata 70-te (jak cała Ania zresztą) z miłymi dla ucha melodiami i tekstami trochę też o miłości i rozstaniach, ale w jej ustach brzmi to nadzwyczaj dobrze. Czemu jest na 11 a nie w ogóle jej nie ma w zestawieniu? Bo warto o niej wspomnieć, mimo że była trochę komercyjna, to jednak Ania nie zatraciła w tym siebie i potrafiła iść na kompromis.

 

10. Julia Marcell - "It might like you" - tutaj lekka niespodzianka, bo pewnie mało kto o Julii słyszał.. Otóż jako jedna z pierwszych "uzbierała" sobie na płytę na serwisie Sellaband.com i to otworzyło jej drogę do międzynarodowej, europejskiej kariery. Jakoś przed nagraniem Longplay'a lepiej brzmiała, po wydaniu płyty jakby trochę się pogubiła i zasugerowała opinią innych, jednak dalej uważam, że to jedna z najciekawiej śpiewających kobiet w naszym kraju.

 

9. L.Stadt - "L.Stadt" - chłopacy z Łodzi wybili się jakże aktualną piosenką "Londyn" opowiadającej o rozłące spowodowanej emigracją. Banalne, lecz ujmujące. Grają już od dłuższego czasu, lecz zostali odkryci dopiero w tamtym roku, a w Lutym tego wydali płytę. 

 

 

8. Loco Star - "Herbs" - kolejnoa nowość - i jako jedyniy w zestawieniu nie są tą powiązani z rockiem wykonawcy. O tym duecie usłszałem całkiem przypadkiem niedawno - przy okazji koncertu "Don't panic .." gdzie występowali właśnie ten duet. Przyznam się, że do tamtej pory nie gustowałem w elektronicznych brzmieniach (może poza Flunk i Smolikiem, który próbował, ale to nie było to). W tym wypadku zostałem mile zaskoczony, i oby tak dalej.

 

7.Offensywa vol. 3 wg Piotra Stelmacha - do tej płytki przymierzałem się już od dłuższego czasu i był to czas stracony, bo płyta jest naprawdę fajna i ma całkiem szczytny cel - promocję mało znanych zespołów, które nie ustępują sławniejszym po fachu kolegom. Darmowa promocja miła dla ucha - to lubimy!

 

 

6. Maria Peszek - "Maria Awaria" - okrzyknięta najbardziej kontrowersyjną płytą roku - i jak na ironię pani Peszek z artysty całkiem niszowego stała się wszedobylską gwiazdą - jej sposób bycia i wypowiedzi zainteresowały media w naszym kraju i teraz każdy śledził jej ruchy. Płyta odważna, ale trochę kiepsko, że media oceniały ją tylko za teksty - bo da się z niej wyciagnąć coś więcej ..

 

 

5. Renton - "Take off" - tu podziękowania dla Pana Audytora (link w kolumnie po prawej) - rzutem na taśme zdobył miejsce tuż za podium ze swoją debuitancką płytą. Przypominają mi trochę The Car is on Fire w niektórych momentach, oby tylko nie skończyli tak jak oni i nie zaprzestali grać.

 

 

4. Silver Rocket - "Tesla" - najgorsze miejsce dla sportowca (i nie tylko) przypadło projektowi M. Szypury. Dziwny motyw przewodni płyty bo traktujący o serbskim wynalazcy i naukowcu. Opakowanie też zaskakuje - kartonowe pudełko i bogate wnętrze - m. in teksty na ładnym papierze opowiadające o życiu Tesli oraz powiązania z piosenkami na płycie. + M. Brodka i T. Makowiecki, udowadniający, że jeszcze jest dla nich trochę miejsca na polskiej scenie.

 

3. Pustki - "Koniec Kryzysu" -  faworyt większości rankingów - tuż po premierze media okrzykneły ją jako genialną etc. Rzeczywiście, Pustki wróciły w trochę odmienionym składzie i dzięki tej płycie udowodniły, że kryzys mają już za sobą. Świetna płyta pod względem tekstu, wykonanie Basi Wrońskiej jest jedyne w swoim rodzaju, jednak czasem muzycznie mogłoby byc lepiej. Ale "Senty menty" są, a jakże !

 

2. Czesław Śpiewa - "Debiut" - absolutny debiut, objawienie etc. Szczerze się przyznam, że największe wrazenie zrobił na mnie właśnie Cz. Mozil - świeżość na polskim rynku, geniusz tekstów, melodia. Trochę pomogła mu w klasyfikacji moja obecność na jego koncercie - świetny kontakt z publiką, otwartość etc - już dawno się tak świetnie nie bawiłem. Kto nie miał okazji zobaczyć, a też lubi Czesia i spółkę - to obecność obowiązkowa.

 

1. Cool Kids of Death - "Afterparty" - 4 płyta chłopaków z Łodzi trochę zmieniła brzmienia od 3 pozostałych - mniej krzyku, więcej muzyki i śpiewu, ale jedyne niezmienne pozostające - świetne teksty. Niekwestionowany lider w moim rankingu, dzięki nim sięgnąłem ku przypomnieu po pozostałe 3 płyty, już dawno płyta nie wywowała we mnie takich emocji, zasłużone 1 miejsce!

 

 

Płyty na które warto zerknąć, mimo, że nie znalazły się na top10 z różnych powodów: 

Coma - "Hipertrofia" - nie miałem okazji przesłuchać - nie byłem tedy w nastroju, potem weszły pustki i co innego i jakoś tak wyszło - ale jeśli ktoś lubi mocniejsze brzmienie to warto zobaczyć - ilość sprzedanych płyt nie może kłamać.

 

 

Offsesje Polskiego Radia - coś na kształt offensywy, odkryłem dosłownie przed chwilą, nie zdążyłem przesłuchać, alegdy zobaczyłem artystów biorących udział w tym projekcie to wiem, że warto.

 

 

 

Wyspiański Wyzwala - inspirowana koncertem z 2007, gdzie w Krakowie zebrali się niekoniecznie znani, acz świetni artyści pragnący oddać hołd S. Wyspiańskiemu. Duży udział Pustek, ale też trochę elektronicznych brzmień - muszę jeszcze dokładnie przestudiować zawartość tej płyty, ale już teraz wiem, że warto.

 

 

Oszibarack - "Plim Plum Plam" - kolejne odkrycie przy okazji "Don't panic.." (patrz miejsce 7.). Elektroniczne brzmienia, ciekawe aranżacje - jednak dla mnie za mało na top10, ale w przyszłości to kto wie...

 

 

Tesco Value Czesław Śpiewa (reedycja) - wrzuciłem tu w sumie ku gwoli przypomnienia - nie wszyscy wiedzą, że zanim Czesław zaskoczył nas projektem solowym dość długo i intensywnie występował w swoim zespole - Tesco Value. Można tu znaleźć pierwsze wersje "Żaba tonie .." oraz piosenki, które stylowo nie odbiegają od solowych popisów Mozila. Pozycja obowiązkowa dla posiadaczy "Debiutu".

 

 

Iza Lach - "Już czas" - kariera w tydzień. Żywy dowód na to co MySpace robi z ludźmi. Jakoś wczesnym latem została odkryta przez wytwórnie, a na początku jesieni promowała swój debiutancki album. Młoda, śliczna, pomysłowa - sama pisze teksty i komponuje. Temat może troche błahy - miłośc, rozstania etc, brzmi śmiesznie, zwłaszcza jeśli dotyczy to 18-latki, ale uwierzcie mi - nie wszystko jest takie jak na 1 rzut oka. Godne polecenia.

 

 

UPDATE 31.12.08 - dzisiejszego dnia miało ukazać się zestawienie 10 najlepszych zagranicznych płyt 2008 roku, jednak z nadmiaru obowiązków dzisiejszego dnia :) ukaże się ono, mam nadzieję jutro w godzinach mocno popołudniowych.

20:26, grinden1 , Rock
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2